Ósma runda za nami

Do końca rywalizacji w tegorocznym cyklu Pucharu Warszawy i Mazowsza w Rowerowej Jeździe na Orientację pozostało jeszcze 12 startów. Do klasyfikacji generalnej zaliczanych jest 14 najlepszych wyników, czyli prawie wszystko jest jeszcze możliwe. Jeszcze ciekawiej przedstawia się sytuacja w rywalizacji o Grand Prix Dzielnicy Wawer Miasta Stołecznego Warszawy w RJnO. Za tydzień rozegrana zostanie trzecia z czterech rund, więc można znacząco poprawić swoją pozycję i szanse na fajne nagrody, ale przede wszystkim trzeba się zgłosić i przyjechać do czego niezmiennie zachęcam.

W dniu dzisiejszym zawodnicy zmierzyli się w Chotomowie ze scorelaufem. Więcej było w terenie rozstawionych punktów kontrolnych, niż rywalizujących uczestników, a szkoda, bo pogoda była idealna. Akurat jak ruszył start przestało padać, a na koniec nawet wyjrzało słoneczko. Trasa była ciekawa - na trasie czerwonej wychodziło ok. 21-23 km, a na czarnej 30-32 km, więc można było się solidnie zmęczyć.

Wisienką na torcie na trasie czerwonej i czarnej był punkt widokowy - w dosłownym tego słowa znaczeniu. Znajdował się on na skraju mapy w bardzo ładnie zagospodarowanej szkółce leśnej, która niestety została dzisiaj zamknięta na cztery spusty, ale w końcu niedziela, dzień wolny więc nie ma co się dziwić. Punkt był pięknie widoczny spoza ogrodzenia, chociaż jeden uczestnik zdołał go potwierdzić.

Tym razem żaden punkt nie zginęło, choć grzybiarzy w lesie było całkiem sporo. Teren zawodów bardzo spodobał się naszym gościom z rosyjskiej Syberii, których dzisiaj na kilku fotkach uwiecznił Andrzej Krochmal.

Serdecznie zapraszam za tydzień na kolejną, dziewiątą rundę Pucharu zaliczaną jednocześnie do klasyfikacji Grand Prix. Mapa zawodów została zaktualizowana, więc zapowiada się naprawdę fajna imprezka. Na pewno nie będzie problemu z wystartowaniem także w Pucharze UNTS. Niedługo pojawi się zaktualizowany komunikat.

Komentarze

Dziwny to był weekend. Niby

Dziwny to był weekend. Niby deszczowy, w samochodzie wycieraczki prawie cały czas włączone, a na rowerze udało mi się jakoś jeździć w przerwach pomiędzy opadami. Mam kilka drobnych uwag (poniżej), ale ogólnie wyszły bardzo fajne zawody.

W sobotę Regut, dwa starty i piach, piach. Niewątpliwym plusem piachu jest to, że po opadach nie ma w Regucie kałuż. Tylko co z tego jak piach skutechnie spowalnia. I dlatego starałem się wybierać warianty (wg mapy) jak najbardziej przebieżne, co często skutkowało wybraniem dłuższego wariantu, ale prawdopodobie szybszego. Wyzwaniem w Regucie jest też wydma, gdzie Janek ustawił sporo PK i przy tej sieci ścieżek łatwo można się pogubić. Pod koniec trasy miałem sporą wariantowość pomiędzy dwoma PK (trasa czerwona, 9-10) - jechać naokoło od strony zachodnie, naokoło od strony wschodniej czy próbować na skróty przez mokradła. Kilka osób wybrało ostatni wariant (podobno się dało), ja wybrałem wariant zachodni. Trasa sprintu bardzo fajna i wbrew pozorom dosyć trudna.

Po krótkim odpoczynku dystans średni. Tu zdecydowanie było więcej wariantowości. Niektóre przejazdy pomiędzy PK wydawały sie oczywiste, ale przy wielu opłacało się poświęcić trochę czasu na obranie optymalnego przejazdu. Tak miałem w przypadku przejazdu 8-9 (trasa czerwona). Niby oczywisty wydawał się wariant skrajem mapy od strony południowej, ale tam mógł być (i był !!!) piach i na dodatek nie wiadomo kiedy skręcić na północ. Ja wymyśliłem wariant najpierw na zachód, a później dojazd od strony północnej - wariant dużo prostszy w nawigacji. Kolejne PK również wymagały zastanowienia się, a teren zdradziecki .. Bardzo ciekawa trasa, warto było wystartować.

Na koniec pomogłem Jankowi zebrać kilka lampionów z pobliskiej wydmy. Zrobiłem sobie mały scorelauf i bardzo się zdziwiłem jak lekko pogubiłem się przy najeździe od strony wschodniej na PK 41 - to jednak jest trudny teren, tam jest tyle ścieżek, że wiele osób ma szansę (i z niej korzysta) trochę więcej czasu spędzić w lesie zanim trafi na tą prawidłową ścieżkę.

W niedzielę zawody przeniosły się do Chotomowa. I tu ciekawostka. Jeszcze w domu skopiowałem współrzędne z komunikatu i "jedyna słuszna mapa" prawidłowo pokazała miejsce startu. Jakież było moje zdziwienie jak po wybraniu opcji dojazdu do tego miejsca koniec trasy został na mapie ... przesunięty na drugą stronę torów (podobno jedna z osób nabrała się na takie nawigowanie na start). Później jadąc samochodem zbliżając się do Legionowa nawigacja podpowiada mi, że mam skręcić w prawo (tylko po co jak prościej jest skręcić w lewo). Z ciekawości oddaliłem mapę i okazało się, że jestem kierowany na kręte ulice i 2 przejazdy kolejowe. Zignorowałem taką podpowiedź, skręciłem w lewo i nagle dystans do startu skrócił się o ponad 1 km !! a droga zrobiła się bardzo prosta (pomijając setki rond). I jak tu wierzyć nawigacji?

Wracając do niedzielnego startu. Miał Janek przeczucie (albo było to związane z innymi startami w okolicy), że start był bliżej południa. Rano cały czas padał deszcz, w domu patrzą jak na wariata, że w taką pogodę wybiera się na rower, a tu nagle w południe koniec opadów. Tym razem scorelauf, czyli każdy sam określa w jakiej kolejności potwierdza PK. Teren ciekawy, ale niektóre ścieżki powoli zarastają. Przykładem jest ścieżka na której miał być PK 50. Stał on gdzieś na czymś co kiedyś może było ścieżką, która teraz raczej powinna być wymazana z mapy rowerowej. Szkoda sprzętu (rower, buty, ubranie) na czesanie krzaków w poszukiwaniu lampionu. Na dodatek stał on w złym miejscu, bo sprawdzając swój ślad okazało się, że odszukałem ścieżkę od strony zachodniej, doszedłem do skrętu i brak lampiona, wróciłem się, "zaatakowałem" od strony północnej i lampion był mniej więcej w połowie tego co wg mapy miało być ścieżką. Podobnie źle stał PK 35, miał być w połowie, a wyszedł podział tej ścieżki 1/4 i 3/4 (ja niestety jechałem 2x ten dłuższy odcinek), która jednak była przejezdna. Poza tymi dwoma błędami, które nieznacznie wypaczyły wyniki, to wyszło ciekawie, dosyć szybko się jechało i nawet nie było za mokro. Chyba udało mi się wbrać optymalny wariant, który i tak lekko modyfikowałem podczas jazdy. Warto było przyjechać pomimo tego co działo się rano za oknem.

 

Twój wariant jest chyba

Twój wariant jest chyba najlepszy.

Ja jechałem trasę czarną (która miała bardzo podobny wariant jak czerwona, tylko dodatkowe punkty w prawym dolnym rogu) i pojechałem wariantem zachód->południe->wschód->środek->meta czyli:
34, 36, 47,44 48, 41, 46, 49, 50, 52, 51, 53, 54, 55, punkty z czarnej w prawym dolnym rogu, 37, 38, 40, 39. 45, 42, 35, 43,33, 32, 31.

Z pomiarów wynika, że gdybym wybrał Twój wariant, czyli z 36 pojechał na 33, a nie na 47, i dalej tak jak Ty to zaoszczędziłbym ok 1,5 km.