A be co? A be bród!

Obrazek użytkownika karola

Największym marzeniem każdego prawdziwego orientalisty jest jazda na rowerze przez ponad 8 godzin w mokrych gaciach. Wrażenia niezapomniane. Brak błotników? Również! O bród idzie. Kurdupel ze mnie i tyle. Mam 169 cm wzrostu. Przy przejściu przez ten bród, woda sięgała mi do obojczyków. Granice wejścia w cokolwiek na zawodach zaczynają się przesuwać do dziurek w nosie. Na mapie krzyżyk (na mostek pierwotnie mi to wyglądało) na rzeczce zaznaczyli. Dojeżdżam na miejsce. Nie ma. Przecież nie będę  sobie pieluchy moczyć. Objadę kawalątek. Do tego brodu. Głęboko! Dobrze, że tam ręki albo nogi swojej nie zgubiłam:-)

W ubiegły weekend odbył się maraton rowerowy na orientację. Abentojra kolejny już raz została rozegrana na terenie mazurskiej krainy. Pogoda była wyśmienita. Można było się ubawić jak nigdy w tym roku. W nocy tuż przed startem całkiem solidnie i permanentnie padało. Właściwie po starcie to też mżyło bardziej lub mniej z przerwami. Fantastycznie jeździło się po kałużach. Zabawa była przednia. Zdjęć z rajdu prawie wcale. Światło przecież kiepskie było. Kombajn zrębowy, zwany harwesterem, widziany na żywo w akcji również się nie załapał na zdjęcie. Robi wrażenie.

Impreza na wypasie. Lizaki, ogórki konserwowe, arbuzy, musztarda, lemoniada, kluski z sosem (można było brać dokładkę), ciasteczka, keczup, kawa, kiełbasa z grilla (dla chętnych, mięsnych zawodników). Na wypasie też była trasa. Bo zwycięzca spędził w lesie niemal 8 h, a na liczniku to prawie 150 km mu wyszło. 


Ja też chcę mieć takie długie nogi jak Piotrek. Drugi był Paweł Brudło-też całkiem przyzwoite, długie nogi, a trzeci Daniel Śmieja. Daniel kilka dni przed startem w Abentojrze objechał sobie dookoła Polskę w MRDP. Raptem ponad 3 tys. km w 239 h 48 min. Dzielne pośladki! Gratulacje! 

Właściwie to był mój jeden z gorszych występów maratonowych w tym roku. Nie udało mi się zrobić kompletu. Zupełnie do przyczyny dojść nie mogę. Nawigacja całkiem przyzywoicie mi wyszła. Mapa była niezła. Cytując kolegę, który widział Leszka Hermana-Iżyckiego pływajacego po bagnach w nocy na jednym z tegorocznych rajdów: Muszę przemyśleć swoje życie.

Zdecydowanie, bo rzęsa mnie jeszcze przeraża:-)