Mokry i ciężki początek rundy finałowej

Tak wyglądała rywalizacja w pierwszym dniu dwunastej rundy Pucharu Warszawy i Mazowsza w Rowerowej Jeździe na Orientację. Jak dodać do tego, że teren z reguły jest podmokły, to widać, że łatwo nie było. Wszyscy uczestnicy po przybyciu na metę zgodnie twierdzili, że były to najtrudniejsze zawody tegorocznego cyklu, i w 100% mieli rację. Wody jest sporo i zanosi się na to, że jutro będzie będzie jej jeszcze więcej, bowiem cały czas pada deszcz. Ale to nawet fajnie, bo rywalizacja w tak ekstremalnych warunkach jeszcze bardziej podnosi poziom adrenaliny wśród zawodników, którzy muszą dać z siebie wszystko, aby poprawić swoją pozycję w klasyfikacji końcowej.

W wielu kategoriach ostateczne rezultaty będą znane dopiero po zakończeniu jutrzejszej rywalizacji na dystansie sprinterskim i średnim, więc walka będzie trwała do samego końca. Czasu na regenerację będzie jednak trochę więcej niż zwykle, bowiem dzisiaj w nocy śpimy o godzinę dłużej.

Aktualna klasyfikacja i wyniki są już dostępne na stronie Pucharu. Dodatkowo można nacieszyć oczy fotoreportażem z dzisiejszych zawodów przygotowanym przez Piotrka Siliniewicza na stronie https://pl-pl.facebook.com/silnestudio. Zapraszamy do oglądania.

Komentarze

Ślad z trasy czarnej

Podsyłam swój ślad z sobotniego przejazdu na czarnej trasie. Telefon zawiesił mi się po około 20-tu minutach więc część dalszą odtworzyłem z pamięci (kolor czerwony). Uwzględniłem także zająknięcie przy punkcie 53:)


 

Podsyłam swój ślad z trasy

Podsyłam swój ślad z trasy czerwonej.

Celowo nie "prostowałem" przejazdu na pierwszych punktach (32-33-38) ponieważ już na trasie miałem wrażenie, że coś się nie zgadza, głównie kąty ścieżek względem siebie przy skracaniu przez las. Lampiony były znalezione, ale wg mnie coś tam mapa była nie tak. PK 41 też stało trochę w innym miejscu, ale było widoczne z dużej odległości. Ciekawostką był dodatkowy lampion (być może z Podkurka) z kodem 51 przy przelocie 41-50. Kod mi się nie zgadzał więc pojechałem dalej w poszukiwaniu lampionu z kodem 50.

Pomimo kiepskiej pogody warto było przyjechać. Ciekawy i trudny teren (na dodatek nowy teren) oraz sama formuła scorelauf spowodowały, że nie było lekko. Ustawienie punktów sprawiało, że można było wymyśleć bardzo dużo wariantów przejazdu, a grząski teren w lesie nie sprzyjał do szybkiej jazdy. Pierwotnie miałem pomysł powrotu asfaltem (podobnie jak Damian), ale stwierdziłem, że przy takiej pogodzie jazda po mokrym asfalcie, gdzie jeździ sporo samochodów to proszenie się o guza i na koniec zostawiłem sobie PK 34 i 35. Dodatkowo starałem się maksymalnie wykorzystać ubitą drogę szutrową, gdzie jednak dało się trochę szybciej pojechać. Prezentowany wariant powstał już podczas jazdy, bo to co rozrysowałem sobie przed startem korygowałem na bieżąco, pamiętając aby żadnego PK nie pominąć.

Brawa dla Janka za udostępnienie do rowerowania kolejnego ciekawego terenu.